Ryba pieczona w soli


Czy piekliście kiedyś rybę w soli?
Ja przyznaję - wcześniej nigdy. I to był błąd!!
:)
Teraz mam za sobą już dwukrotne przyrządzenie ryby w ten sposób (dzień po dniu, bo tak nam zasmakowała, całej rodzinie- chyba nasze dziecko zjadło najwięcej :) - więc mogę polecić Wam ze spokojnym sumieniem.
Przy takim sposobie przyrządzenia ryby właściwie nie ma żadnej pracy, a efekt jest zdumiewający - mięso jest soczyste, delikatne, a jednak wyraziste w smaku...
Jemy bardzo dużo ryb i przyrządzam je na różne sposoby, ale - ta ryba była wyjątkowa.



Ja piekłam branzino - czyli po polsku labraks lub okonia morski.
Był to okoń hodowlany, z Włoch, z okolic wyspy Capraia. Ale to chyba nie umniejszyło jego walorów smakowych (choć rzeczywiście wszyscy zawsze piszą, aby w miarę możliwości kupować ryby poławiane nie hodowlane).
Branzino sam w sobie jest bardzo smaczną rybą, ale przygotowany w soli jest po prostu boski!
Spróbujcie koniecznie, jeśli będziecie mieli możliwość kupić świeżą, morską rybę.
Kiedyś w Polsce poczęstowano mnie przyrządzonym tą metodą łososiem i też był bardzo smaczny. Nie pamiętam niestety, czy pieczony był łosoś w całości (chyba nie zmieściłby się do piekarnika?) czy tylko stek ze skórą? 

A proporcje są mnie więcej takie:
1 ryba ok. 0,5 kg
kilogram soli
2-3 gałązki świeżego rozmarynu (lub pietruszki, jeśli wolicie)

Po prostu do środka oczyszczonej ryby wkłada się rozmaryn, układa się rybę na soli, przykrywa solą, skrapia wodą (można użyć spryskiwacza do kwiatów :) i wstawia na 30 minut do piekarnika. Ot, cała filozofia.
Ważne, aby ryba była dokładnie przykryta solą.
Po upieczeniu z soli tworzy się skorupka, którą trzeba rozbić i delikatnie wyjąć rybę na talerz. Zdjąć skórę i sfiletować.
Nie trzeba już doprawiać - mięso jest gotowe.
Można, jeśli lubicie, skropić je cytrynką lub przygotować taki prosty sos, którym każdy może sobie polewać porcje ryby na talerzu: oliwa z oliwek, sok z cytryny, natka, czosnek, sól, pieprz.

Oczywiście do środka ryby przed pieczeniem też można, oprócz ziół, włożyć cytrynę, czosnek, masło i co tam chcecie, ale ja tego nie robiłam i moim zdaniem nie jest to potrzebne. Ryba sama w sobie jest smaczna, nie musimy dodatkowo tego smaku "podkręcać" :)

Smacznego!

Na zdjęciu głównym są ryby ułożone na soli, przed pieczeniem.
Poniżej kolejne etapy:

Potem było widać już tylko sól, bo ryby były całkowicie przykryte (zużyłam ok. 2 kg soli)

A po wyjęciu z piekarnika i rozbiciu skorupki





1 komentarz:

  1. Słyszałam o tym sposobie, ale sama jeszcze nie robiłam, przy najbliższej okazji muszę wypróbować! :)

    OdpowiedzUsuń