Pieczona żabnica z cytryną (coda di rospo al limone)


Strasznie brzydka ryba z tej żabnicy klik, ale za to jaka pyszna! :)
Mięso ma zwarte, delikatne, mało przypomina typowe mięso rybie. Nie ma też zwykłych ości- mięso  ładnie się oddziela od kręgosłupa. Szczerze mówiąc to dziwne uczucie trzymać w ręku świeżą żabnicę - ani to ryba, ani mięso.
Jednakże zachęcam Was do niej bardzo gorąco - jeśli będziecie mieli okazję - kupcie i wypróbujcie, jestem pewna, że Wam zasmakuje!
W sprzedaży jest tutaj w Toskanii cała żabnica (rana pescatrice) lub jej tylna część (coda di rospo - dosł. ogon ropuchy :)
Niestety, cyt. za wikipedią "Według Greenpeace gatunek jest zagrożony z powodu przełowienia, a połowy żabnicy wyrządzają poważne szkody w przyrodzie".
My nie jemy jej często. Głównie dlatego, że to jedna z najdroższych ryb, kosztuje ok. 23 euro za kilogram (oczywiście za świeżą rybę, łowioną we włoskich morzach). Kupujemy ją, gdy akurat jest w Coopie w promocji (17,90), ale taka niewielka ryba dla naszej trójki waży nie mniej niż 800g.
Ale gdy już kupimy, to jest to prawdziwe święto - ryba jest naprawdę bardzo smaczna i zawsze ma się ochotę zjeść więcej niż jest :)

Przygotowuję ją najprościej (czyli po włosku :), tak, aby nie zabić smaku ryby przyprawami i innymi smakami.
Sól, biały pieprz, cytryna (sok i kawałki), ciut białego wina i oliwa. I do piekarnika na ok. pół godziny.
Czasem zapiekam z ziemniakami, a czasem bez - wtedy ziemniaki podaję dodatkowo, najczęściej też pieczone.
Można też dodać troszkę natki i/lub szczypiorku. Nie polecam natomiast rozmarynu - do tej ryby nie pasuje (moim zdaniem).


Poniżej rybka z cytryną i natką

A tutaj z ziemniakami - użyłam tych z czerwoną skórką i nie obierałam ich


Zachęcam do wypróbowania, dla nas to jedna z ulubionych ryb (i dla naszego pieska też - szaleje za kręgosłupem-chrząstką :).

aha, najlepiej smakuje w towarzystwie dobrych włoskich bąbelków :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz