Cytrynowe karczochy z patelni (carciofi al limone)


W sklepach i na bazarach pojawiły się już karczochy! Zaczynamy sezon - w tym roku będę wypróbowywać nowe przepisy - to moje wczesnojesienne karczochowe postanowienie!
Tymczasem, na początek - najprościej, najpyszniej :) Ot, taka przekąska lub przystawka prościutka.
Polecam też oczywiście, moje wcześniejsze przepisy na karczochy, to były moje toskańskie początki, ale dania wyszły naprawdę bardzo smaczne ;)


Cukinia i łosoś wędzony - para doskonała



Moim faworytem są placuszki z cukinii podawane z kwaśną śmietaną i łososiem - robię je często przy okazji spotkań ze znajomymi, oczywiście najlepiej smakują latem, gdy są robione z młodych cukinii i jedzone na świeżym powietrzu. Dziś podam Wam przepis na makaron z cukinią i łososiem, ale trochę inny niż się zazwyczaj w przepisach podaje...

Moje ulubione zupy kremy



Krem z porów, z pomidorów, z brokułów, z dyni, ..... :) Też lubicie zupy-kremy?
My je uwielbiamy i w sezonie jesienno-zimowym robię je bardzo często.
Choć tutaj w Toskanii nadal lato :) jest ciepło, słonecznie, chodzimy w bluzkach z krótkim rękawkiem i jemy obiady na dworze.
Gdy jednak zobaczyłam na targu piękne pomarańczowe dynie oczywiście od razu kupiłam - robiłam już dwie moje ulubione zupy dyniowe.
Wiem jednak, że w Polsce już chłodniej i jesienniej, więc takie energetyzujące i rozgrzewające zupy będą w sam raz.
Parę dni temu robiłam także krem z porów - na targu można kupić młodziutkie pory, które na zupę nadają się najlepiej - po zmiksowaniu nie czuje się w zupie włókiem. A także- krem z marchewki z imbirem i mleczkiem kokosowym. I jeszcze krem czosnkowo-cukiniowy...
Poniżej podaję Wam linki do moich ulubionych, sprawdzonych zup- kremów.

My, odkąd mieszkamy w Toskanii, prawie wszystkie zupy kremy polewamy toskańską oliwą, dla smaku i dla zdrowia. Zamiast śmietany :)

Polecam !

Pizza toskańska


Poniżej podaję Wam przepis na pizzę, którą robimy tutaj w piecach do pizzy.
Niektórzy z Was mieli już okazję jej spróbować, innych serdecznie zapraszamy do Toskanii :)

Z tego przepisu Asia i Tomek od lat przygotowują pizzę dla gości agroturystyk, robią ją wtedy z kilku kilogramów ciasta.
Przepis jest sprawdzony, nie może się nie udać.
Poniżej podam jeszcze kilka prostych 'zasad', zgodnie z którymi przygotowujemy tu pizzę.

A na zdjęciu - inwencja własna mojego prywatnego mistrza od pieca :) - pizza bianca, bez sosu i bez mozzarelli. Pyszna wyszła :)


Ośmiorniczki baby na ostro w pomidorach (polipetti o moscardini alla diavola)


Kiedyś w Polsce robiłam ośmiorniczki wyłącznie według przepisu A. Kręglickiej. Bardzo nam smakowały (i naszym gościom też) i byłam jej wierna. Ale tutaj, we Włoszech poznałam ośmiorniczki w pomidorach. I teraz robię je równie często. Nie wiem, którą wersję wolę, chyba obie tak samo :)

Ośmiorniczki w pomidorach  robi się podobnie, jak wiele dań toskańskich, czy ogólnie włoskich. Czyli: oliwa, czosnek, białe wino, peperoncino oraz pomidory i natka pietruszki. Pewnie już zauważyliście, że wiele moich przepisów jest opartych na tych składnikach - zmienia się tylko składnik główny, raz są to kalmary, raz mątwy, a jeszcze innym ryby lub mieszanka owoców morza. Zmienia się też ilość pomidorów.
Na tej bazie można przygotować sos do makaronu lub podawać danie np. ze zgrillowanym chlebem. I w takiej wersji proponuję dzisiejsze ośmiorniczki. A są na ostro (alla diavola), bo dodaję do nich całe suszone papryczki peproncino. Oczywiście można je pominąć lub dodać tylko ciut kruszonego i danie będzie łagodniejsze :)
Diabelskie ośmiorniczki można podać jako przystawkę (np. zrobić z nimi bruschettę) lub jako danie na kolację.
Na Sardynii jadłam takie ośmiorniczki dodatkowo w wersji z zielonym groszkiem. Też smaczne. Po prostu pod koniec duszenia należy dodać mrożony groszek i poddusić jeszcze chwilkę, ale tak, by nie stracił koloru.
Włosi często do takich potraw dają chleb - grillują go wcześniej na patelni grillowej, wkładają na dno naczynia i wykładają potrawę w pomidorach. 
Spróbujecie?


Tuńczyk i fasola - włoska klasyka (tonno e fagioli)


Z pewnością znacie to połączenie - to jedno z najszybszych w przygotowaniu i bardzo smacznych dań włoskich. Wygodne - bo składniki ma się na ogół w domu, a także dlatego, że można je przygotować z wyprzedzeniem, jest smaczne nawet następnego dnia.
Ostatnio zostaliśmy poczęstowani tą sałatką u znajomych Włochów i przypomniałam sobie, ze jeszcze jej nie publikowałam :)
A więc wrzucam moją wersję - z pomidorem. Polecam Wam bardzo!


Przystawka - sałatka tuńczykowa w cukinii


Taką przystawkę robi się bardzo szybko, a wygląda efektownie i jest bardzo smaczna.
Czy w Polsce są już dostępne okrągłe cukinie? Jeśli tak - koniecznie je kupcie i spróbujcie przygotować - albo w tej wersji, na zimno, albo faszerowane i zapiekane klik
Polecam!

Calamarata (makaron z kalmarami)


Calamarata to rodzaj makaronu (i jednocześnie nazwa tego dania) - ma podobny kształt do krążków kalmarów i po przygotowaniu trudno odróżnić co jest makaronem a co kalmarem :)
Danie pochodzi z kuchni neapolitańskiej i trochę różni się od makaronu z kalmarami, który już opisywałam. Przede wszystkim dodaje się mniej pomidorów, wobec czego mniej jest sosu.
Ja tym razem użyłam dwóch kalmarów średniej wielkości, dlatego kółka są większe od kółek makaronu - przy mniejszych kalmarach byłyby jednakowe.
Jeśli nie uda Wam się kupić makaronu calamarata możecie użyć np. paccheri, rigatoni albo maniche grandi.
A świeże kalmary można spokojnie zastąpić mrożonymi - już oczyszczonymi i pokrojonymi w krążki.



Kaszotto z fenkułem i rozmarynem


Wiem, że 'kaszotto" brzmi dziwnie :) To takie risotto, ale z kaszy (a farrotto z kaszy farro :)
Nie napisałam w tytule z jakiej kaszy, bo do tego dania można użyć różnych. Ja tym razem przygotowałam je z quinoa, ale równie dobrze nadaje się kasza jaglana czy bulgur. 
Danie jest bardzo ciekawe, połączenie smaków zaskakujące. Zjedliśmy wszystko i moglibyśmy zjeść nawet więcej - bo to danie z serii pyszne i zdrowe. Oczywiście dla tych, którzy lubią lekko anyżkowy fenkuła :)

Przepis inspirowany jest przepisem z książki Wegetariańska kuchnia z fantazją.
Polecam bardzo. Zarówno przepis, jak i książkę :)