Filety ze świeżej makreli w sosie słodko-kwaśnym (Filetti di sgombro agrodolci)



Jak to wspaniale mieć dostęp do świeżych ryb morskich! Naprawdę to dla mnie jedna z większych zalet mieszkania tutaj... Ryb jemy naprawdę dużo i cały czas wypróbowujemy nowe gatunki i nowe sposoby przygotowywania :) Choć i tak najczęściej robimy ryby z grilla - różne, zależnie od tego, na jakie jest akurat sezon. 
Ostatnio odkryliśmy, że tak popularna w Polsce wędzona makrela jest pyszna również świeża. Ryba, którą kupiłam, wcale nie pochodziła z Morza Śródziemnego, została złowiona w północnym Atlantyku - dlaczego w Polsce nie można takiej kupić? 
W Coopie dostępne są makrele w całości lub filety. Oprócz tego, że są bardzo smaczne, są też tanie – 6-7 filetów kosztuje ok. 2,50 euro. Robiłam już marynowane w oliwie (pyszne!), a dziś w pomidorowym sosie na sposób, który tutaj nazywa się agrodolce, czyli słodko-kwaśne. Robi się błyskawicznie, banalnie prosto a wychodzą naprawdę bardzo dobre.
Jeśli będziecie mieli dostęp do świeżych makreli bardzo Wam polecam ten przepis.

Acquacotta - zupa toskańska


Acquacotta, czyli ugotowana woda :)
Toskańska zupa z bardzo długą historią i występująca w bardzo wielu wersjach. 

Nam smakuje najbardziej w takiej jak podaję poniżej.
To warzywna zupa, do której wbija się jajko i podaje się ją z podpieczonym chlebem. I jeszcze można posypać serem. Całość absolutnie do polecenia na toskański wieczór w Polsce!

Ta zupa występuje we wszystkich toskańskich książkach kucharskich, zawsze piszą, że jest wiele jej wersji, że każda część Toskanii ma swoją, itd. Ale nigdy, przenigdy nie widziałam tej zupy w menu restauracji. Dlaczego? Może turyści nie jedzą zup... Bo Toskańczycy ich nie jedzą - to, oczywiście tylko moja obserwacja, nie fakt. Jedyna zupa, jaką nas poczęstowano w toskańskim domu to ribollita - tak gęsta, że jedliśmy ja widelcem :) Gdy przychodziły koleżanki do mojej córeczki, nawet nie chciały spróbować zupy pomidorowej (z kluseczkami lanymi, pycha!) czy krupniku- moje dziecko wcinało, koleżanki się dziwiły (delikatnie mówiąc :) i same jadły pastę al pomodoro :)


Tarta z ziemniakami, cukinią i mozzarellą


Po włosku "torta rustica", czyli taka chłopska :)
Przepis na tę tartę znalazłam kiedyś na włoskim blogu. Skopiowałam, a potem blog mi "uciekł".
Gdy zrobiłam tartę, chciałam odnaleźć oryginalny przepis i autora bloga, żeby Wam podać. Ale gdy zaczęłam przeszukiwać internet okazało się, że ta tarta jest bardzo popularna  we Włoszech i przepis na nią podawany jest na wielu stronach, podobny z małymi różnicami. Czyli jest to kolejny z przepisów który, jak wiele innych, po prostu jest:)
A autora pierwowzoru trudno byłoby odszukać (zresztą podejrzewam, że ten przepis może mieć dobrych kilkadziesiąt, o ile nie kilkaset lat :) - bo to taki prosty przepis z chłopskiej włoskiej kuchni. Zresztą nadzienie, które tutaj jest przygotowane na tarcie, można równie dobrze zrobić na pizzy, a także, dodając więcej jaj, przygotować frittatę, czyli włoski omlet.
Tarta wyszła smaczna, więc przepis publikuję. To jest wersja wegetariańska, ale do nadzienia można dodać kawałki szynki czy pokrojony boczek.

Kotleciki z ziemniaków i tuńczyka z puszki


Może banalne, ale za to bardzo smaczne!
Zarówno na ciepło, z sałatką z pomidorów, jak i na zimno - na chlebie z musztardą lub chrzanem :)
I dla dorosłych i dla dzieci. Zawsze w domu jakaś puszka tuńczyka i ziemniak się znajdzie, więc jest to tez takie danie awaryjne. Robiłam znów parę dni temu, więc wrzucam najprostszy przepis.


Przypominam też przy okazji kotlety z ryżu i łososia 

Pennette z karczochami i fenkułem



W tym roku przygotowywałam już karczochy na wszystkie podawane tu wcześniej na blogu przepisy. A także tartę z ricottą i karczochami (wkrótce wrzucę przepis) i bardzo smaczne penne z sosem z karczochami. Ten przepis zaczerpnęłam z książki Enciclopedia della pasta. Zmodyfikowałam go trochę (we włoskich przepisach zawsze jest sporo makaronu w stosunku do warzyw, ja dla nas dwojga daję tyle warzyw, ile w przepisie dla 6 osób i gotuję mało makaronu – tak lubimy). Robiłam już kilkakrotnie, za każdym razem bardzo nam smakowało, więc uczciwie mogę wrzucić przepis na bloga.
Sos ma zdecydowany i bogaty smak – karczochy, fenkuł, czosnek, natka pietruszki, białe wino, kapary i pomidory. Takie danie spokojnie można podać na kolację ze znajomi – jest smaczne i niebanalne. I tak bardzo włoskie… :)

Spróbujcie, bardzo Was zachęcam!

Zupa z cieciorki z bietolą (Cacciucco di ceci)


Słyszeliście o bietoli (bietolinie)? A o buraku liściowym? Bo to chyba polska nazwa tej popularnej w Toskanii rośliny. A może to boćwina biała?
Ja w każdym razie w Polsce się z nią nie spotkałam. A może już jest?
Tutaj w sezonie bietola dostępna jest w każdym warzywniaku i na targu. Włoszki kupują ją chętnie- na równi ze szpinakiem- i po prostu podają podduszoną na oliwie z czosnkiem jako zielony dodatek do mięs. Albo gotują z cieciorką, lub dodają do zup (jest składnikiem toskańskiej ribollity, aquacotty czy zupy chlebowej).
Ja najczęściej robię ją właśnie z cieciorką. To w sumie podobny przepis do cieciorki ze szpinakiem, z tym, że ten jest bardziej zupą, a tamten daniem do jedzenia widelcem - oba są bardzo smaczne. Jak nie dostaniecie bietoli to zróbcie ze szpinakiem, jestem pewna, że będzie Wam smakowało :)

Kurek czerwony z patelni z aromatycznym sosem (gallinella in padella)


Wczesna jesień to pora połowów kurka czerwonego (po włosku gallinella).
Ten, którego kupiłam złowiony został w Oceanie Atlantyckim, ale na stronie Wikipedii, pod hasłem ryby Polski wyczytałam, że kurek (triglia lucerna) występuje także w Morzu Bałtyckim.
Przepis na kurka z makaronem już kiedyś podawałam klik - bardzo Wam polecam, ja robiłam go już parę razy, zawsze wychodziło pysznie. Bo w ogóle makaron z rybami smakuje świetnie (ze świeżymi rybami, nie tylko z wędzonym łososiem i tuńczykiem z puszki :)
Kurek to ryba dość tania, ale bardzo smaczna i... ładna :) Najczęściej dodaje się ją jako składnik zup rybnych (np. toskańskiego cacciucco), ale sama też jest pyszna.
Ja moją rybkę kupiłam już sfiletowaną i przygotowałam ją najprościej jak się da - po prostu usmażyłam na patelni i podałam z aromatycznym włoskim sosem z oliwy, ziół, oliwek i kaparów (inspirowałam się jakimś przepisem z włoskiego bloga, który został mi w głowie, niestety sam blog mi umknął :(
Spróbujecie?

Czekoladowa Pavlova


Klasyka. Ale oczywiście poniżej podam przepis - ten od Nigelli (Forever summer). Znacie, prawda? :)

Moim zdaniem to jeden z najwspanialszych (i najłatwiejszych do zrobienia) deserów - obok klasycznej białej Pavlova i sernikobrownies (wszystkie przepisy Nigelli). My za nimi przepadamy.
Taka słodkość na początek listopada - idealna! Z wierzchu beza jest kruchutka, a w środku tak cudownie, ciężko czekoladowa... mniam... :)))
A tutaj w sklepie nadal można kupić maliny, truskawki, jagody, porzeczki... W Polsce też?