PASTA E VINO! Czarne spaghetti z krewetkami i grzybami (Spaghetti nero di seppia con gamberi e funghi)


W Nowym Roku nowa odsłona projektu Pasta e vino!, który przygotowujemy dla Was razem z Anią z bloga Kuchennymi Drzwiami.
Proponujemy Wam bardzo ciekawe połączenie składników - krewetki i grzyby. A te grzyby to... shiitake! Do tego czarny makaron, świeże pomidorki i aromatyczny tymianek. Co Wy na to? Spróbujecie?
Moim zdaniem - rewelacja!
Zapraszam:


Cenci - toskańskie faworki z Vin Santo


Faworki po włosku nazywają się chiacchiere (czyli ploteczki :), choć podobnie jak w Polsce mają różne nazwy w zależności od regionu. W Toskanii nazywają się cenci albo donzelle. Zamiast spirytusu, dodawanego w polskich faworkach, we Włoszech dodaje się białe wino, grappę, marsalę czy vin santo. W zeszłym roku robiłam faworki z białym winem, klik, a w tym zrobiłam z vin santo i ze skórką z cytryny. Vin Santo to deserowe wino wytwarzane metodą tradycyjną z suszonych białych winogron.
Toskańskie faworki są grubsze od polskich, a tym samym mniej kruche, bardziej 'ciastowe'. Ja z tego samego przepisu zrobiłam dwie wersje - cienko rozwałkowane, w tradycyjnym kształcie i rozwałkowane grubiej, w kształcie toskańskich cenci. I zdecydowanie muszę stwierdzić, że te cieniutko rozwałkowane, kruchutkie, smakowały nam wszystkim zdecydowanie bardziej.
Zapraszam do wypróbowania toskańskiego przepisu!


RIBOLLITA- toskańska zupa z fasolą i chlebem


Zima w Toskanii to czas ribollity. Czyli chłopskiej zupy z fasoli, kapusty, różnych sezonowych warzyw i suchego toskańskiego chleba. Przygotowanej poprzedniego dnia i jedzonej następnego, po odgrzaniu (ri-bollita znaczy odgrzana). I potem przez kilka kolejnych :)
To bardzo pyszna, prosta zupka. Odkąd ją poznałam robiłam ją już wiele razy. Na początku w wersji, jaką robi Tomek, który z kolei przepis na nią wziął z zeszyciku z przepisami śp. Angelo. Ale jako że Angelo Toskańczykiem nie był (choć większość życia przeżył w Toskanii) to i jego zupa taka nie do końca toskańska jest....
W wersji klasycznej - serwowanej w restauracjach, ale i takiej jaką jedliśmy w domu u 'prawdziwych Toskańczyków' :) bardziej przypomina papkę, jest tak gęstsza, że można ją w zasadzie jeść  widelcem. Poniżej podaję obydwa przepisy, pięknie opisała je także na swoim blogu można je także inna "Polka w Toskanii" klik
Aha, bardzo ważne - ribollita to zupa bezmięsna! Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby dodawano tu jakiś boczek (a w polskich przepisach niestety tak). Za to z warzywami można dowolnie kombinować. Na przykład dodać cukinie czy pomidory, a pominąć cavolo nero :)

Makaron '15 z brokułem, tuńczykiem i anchois (Pasta con broccoli, tonno e acciughe)


Dzielę się z Wami przepisem na jedną z naszych ulubionych past. Nie wiem, jak to możliwe, że go tu jeszcze nie umieściłam?!!
Makaron'15, bo całe danie można przygotować w 15 minut!
To jedno z tych dań, które robi się błyskawicznie i jest naprawdę przepyszne. Wystarczy mieć świeżego brokuła, a wszystkie pozostałe składniki na pewno się w domu znajdą :)
Spróbujcie koniecznie!

Czerwona kapusta na ciepło - z kwaśnymi jabłkami i chrupiącymi orzeszkami



Od znajomej Włoszki dostałam główkę czerwonej kapusty. Ekologicznej, z własnego ogródka. Znajoma była absolutnie zachwycona swoją kapustą - że taka dobra i taka delikatna jej wyrosła...:)
A ja, hmm... nie bardzo miałam pomysł, co z niej zrobić. Kapusta zdecydowanie nie jest warzywem, które często gości w mojej kuchni (właściwie to tylko raz w roku - w formie wegebigosu na Święta), a już czerwonej to chyba nigdy nie kupowałam!
Na szczęście poratowano mnie przepisem. Banalnie prostym - jak to we Włoszech :) I pyszna wyszła! Eksperyment powtórzyłam, żeby mieć pewność, że to nie był przypadek. I za drugim razem była tak samo dobra.
Spróbujcie koniecznie, jestem ciekawa, czy Wam też posmakuje.

Chińszczyzna III - z makaronem mie, wędzonym tofu i groszkiem cukrowym


To kolejna propozycja chińskiego dania. Zresztą poprzednie dwie też bardzo polecam. W sumie niewiele się różnią - jakoś takie kompozycje składników mi najbardziej pasują. Nie lubię dodawać cukinii, kukurydzy czy innych brokułów :) Za to grzybki mun i marchewka - koniecznie! i jeszcze fistaszki!

Tym razem zamiast zwykłego tofu użyłam wędzonego, które dodatkowo wcześniej zamarynowałam. Groszek cukrowy to moje ostatnie odkrycie - świetnie pasuje do chińszczyzny (chyba lepiej niż fasolka szparagowa).

Ale najważniejsze jest to, że to danie przygotowałam moim nowym nabytku - w prawdziwym woku ze stali węglowej! (który najpierw musiałam wypalić na gazem w kuchni, a że kuchnia jest otwarta to zadymiłam totalnie cały dom :(  Jednak było warto. Różnica w stosunku do rondla jest kolosalna. Warzywa rzeczywiście pozostały idealnie chrupkie.
Bardzo Wam polecam prawdziwy wok (tzn. nie taki np. z Ikei, choć oczywiście jest to wyłącznie moje zdanie i wynika z mojego osobistego doświadczenia :)