Tarta z tuńczykiem i oliwkami


Bardzo smaczna tarta "zimowa", zobaczcie składniki - pasują Wam?
My ją bardzo lubimy, robi się ją błyskawicznie i jest taka "konkretna".
Użyłam do niej całych wypestkowanych oliwek włoskich typu taggiasche (z Ligurii). I znowu ciasta francuskiego (a nie kruchego), chyba je wolę w tartach.
Oczywiście, polecam do wypróbowania!
Jeśli nie przepadacie za oliwkami, lub akurat nie macie w domu, to do takiej tarty pasują też np. pieczarki. Dodatkowo można tartę posypać ziołami, np, szczypiorkiem czy oregano. Właściwie można fajnie kombinować ze składnikami, zalewa jest taka sama jak w wielu tartach: śmietana, jajko i ser.

Toskańska zupa z kaszą farro (minestra di farro)

Zupę tę zdarzało mi się zamawiać w restauracjach w ramach poznawania lokalnej kuchni. Tym razem po raz pierwszy zrobiłam ją sama i muszę Wam powiedzieć, że... chyba miałam naprawdę dobry przepis :))
Wzięłam go ze starego segregatora z przepisami, który znalazłam tu gdzieś w szafie... W segregatorze pani domu zbierała przepisy dodawane do gazety codziennej La Nazionale. Segregator nosi tytuł La cucina toscana, 72 ricette della cucina di casa nostra (czyli: Kuchnia toskańska, 72 przepisy z naszej kuchni).
Zupka pyszna, aromatyczna, sycąca. Taka zimowa. Ugotowanie jej zajmuje trochę czasu, ale jest bardzo proste.

PEPOSO - wołowina w winie i pieprzu


Peposo o tradycyjne danie toskańskie, a dokładniej potrawa z okolic Florencji, z Imprunety - z miasta znanego z wyrobów z terakoty). Historia tej potrawy dania sięga  podobno początku XV wieku (na końcu przepisu możecie przeczytać kilka słów o pochodzeniu peposo - bardzo ciekawa historia).
Potrawa bazuje na 3 głównych składnikach - mięsie wołowym (muscolo), duszonym przez kilka godzin w winie chianti, z dodatkiem dużej ilości pieprzu (dlatego nazywa się peposo).
Istotą tej potrawy jest duszenie jej w naczyniu glinianym, które podobno znacząco wpływa na jest walory smakowe. A może to tylko kwestia tradycji? Myślę, że użycie naczynia ceramicznego czy szklanego nie powinno znacząco obniżyć smaku potrawy :) Spróbujecie?
Peposo zjada się z chlebem (oryginalnie toskańskim, niesolonym), który macza się w sosie. Moim zdaniem pasują też ziemniaki czy kasza (oraz popularna we Włoszech polenta).
Oczywiście niewątpliwą zaletą tej potrawy jest łatwość jej przyrządzenia :) Trzeba tylko pokroić mięso na duże kawałki (nie polecam kupowania gotowych kawałków na gulasz) i dodać pozostałe składniki. I do pieca na kilka godzin...
Zaletą jest też to, że peposo można przygotować z wyprzedzeniem - jak to bywa z tego typu potrawami, następnego dnia, po odgrzaniu, jest nawet jeszcze lepsze...

Ciasto bardzo CZEKOLADOWE


Przepyszne ciasto dla wielbicieli czekolady. Robiłam je już wiele razy, więc spokojnie mogę Wam polecić. Na pewno się uda i będzie pyszne. Mocno, mocno czekoladowe! !
Sekretem jest polewa, którą wylewa się gorącą na gorące, właśnie wyjęte z piekarnika ciasto. Dzięki temu polewa wsiąka w ciasto i sprawia, że jest one wilgotne, esencjonalne, czekoladowe.... mniam...

(choć muszę niestety przyznać, że ciasto, które jest na zdjęciu nie do końca wygląda tak, jak powinno - robiłam je w tym starym piekarniku, w którym teraz muszę piec, bez termoobiegu, bez wskaźnika temperatury... więc chyba za bardzo się spiekło z wierzchu i polewa za mało wsiąkła... - ale i tak wyszło prze przepyszne!!! :)

Tym razem zajadaliśmy je w towarzystwie bitej śmietany i nalewki bzowej od Cioci Anny :)

Upiekłam je w okrągłej formie, ale oczywiście można użyć prostokątnej i pokroić ciasto na kwadraty. 
(przepis podawany był kilka lat temu na GP, ot tu: klik - zobaczcie, jak się nim zachwycają)

Zupa z kaszą jęczmienną (orzo perlato)


Tę pyszną zupkę przygotowuję w dużym stopniu pod kątem mojego dziecka (w ramach akcji "jemy kasze" :) Na szczęście Ula-niejadek kasze lubi. I taką zupę zjada bardzo chętnie. Uf..
Tutaj robię ją z kaszą, która nazywa się orzo perlato (orzo to jęczmień), ale nie jest to to samo, co nasza kasza perłowa - ziarna są całe, nie cięte. Bardziej przypomina pęczak, ale wydaje mi sie, że ziarna są troszkę mniejsze. Nie jest też podobna do sprzedawanej w PL kaszy orkiszowej (widziałam tylko BIO, wydawała mi się ciemniejsza od tej włoskiej). Na końcu przepisu wklejam zdjęcie orzo perlato.
W każdym razie ja tę kaszę gotuję osobno. W przypadku kaszy o drobniejszych ziarnach można ją dodać bezpośrednio do warzyw i ugotować wszystko razem.

Chili no carne


no carne to oczywiście wersja, która robię dla siebie (niektórzy pewnie nazwaliby ją: fasola z pomidorami :)) ale zapewniam Was, że jest bardzo pyszna.

Poniżej podam przepis na chili con carne, które zdarza mi się robić dla gości. Jest bardzo proste w przygotowaniu, można je przygotować z wyprzedzeniem i podawać na wiele sposobów (podam je na końcu przepisu) - jest to dodatkowo o tyle wygodne, że można je jeść przez parę dni pod rząd, za każdym razem jako inne danie.
Ja do mojej wersji nie dodaję ani papryki ani kukurydzy, choć te warzywa przeważnie spotyka się w chili con carne. Po prostu wypróbujcie swoje wersje, to bardzo fajne, szybkie i sycące danie.
Jeśli nigdy nie robiliście to bardzo Was zachęcam, żebyście spróbowali.
Aha, w wersji bez carne pomijamy mięso :)

Gulasz warzywny z fetą


Ciekawa propozycja na pyszną, zdrową i pożywną kolację. To jedno z moich ulubionych dań warzywnych na ciepło z dodatkiem fety. Świetnie smakuje z polskim chlebem żytnim, ale może pełnić rolę contorno do mięsa. Bardzo polecam do wypróbowania!

Przepis podawany był już dawno na GP, nie pamiętam niestety autora.

Tagliatelle z borowikami (funghi porcini)



Nareszcie sezon na grzyby! Troszkę popadało, więc rosną i są już dostępne we wszystkich sklepach i na targu. Co roku przyrządzam je w ten sposób - bez masła i śmietany, tylko oliwa, czosnek, natka pietruszki. I białe wino, oczywiście :) - trochę dolewam do grzybów, resztę do kieliszków.
Danie proste, ale bardzo smaczne i aromatyczne. Jeśli nie macie świeżych grzybów, można oczywiście zrobić z mrożonych.  Efekt będzie tak samo dobry!
Aha, po włosku borowiki to... świniaczki :)))
Na zdjęciu grzyby podane są z makaronem linguine, ale klasycznie powinno się podawać z tagliatelle. Oczywiście pasują też grubsze pappardelle - po prostu dodajcie swój ulubiony makaron, na pewno będzie pyszne.

Cieciorka z pomidorami (curry z ciecierzycy)


Kolejna pozycja z naszego stałego menu jesienno-zimowego. Bardzo pożywne, pyszne i rozgrzewające danie jednogarnkowe. Smakuje równie dobrze po odgrzaniu, więc można je przygotować z wyprzedzeniem. Przygotowanie jest bardzo proste - tylko cieciorka, cebula, pomidory i dużo azjatyckich przypraw :) - jeśli nie macie ich w domu, to z łatwością nabędziecie je w każdym sklepie z żywnością orientalną (np. Kuchnie Świata). Przepis pochodzi z książki: Kuchnia azjatycka. W oryginale polecają podawać curry z indyjskim chlebkiem naan lub chapati (też do kupienia w KŚ, a także w Marks&Spencer), ale my najczęściej jemy z dobrym polskim chlebem na zakwasie.
Na zdjęciu chlebek, który robię tutaj- polski zakwas żytni, ale mąka włoska pszenna razowa- żytniej tu w ogóle nie ma w sklepach, we Włoszech żyta się nie uprawia.
Bardzo Wam polecam to danko, jest świetne na kiepską pogodę za oknem...